Dwa tygodnie w Chinach 16

Część 5. Miasto nad morzem, dz. 9./2

Wyruszamy do Szanghaju, którego nazwa w języku chińskim oznacza dokładnie „nad morzem”.

Kilka pożegnalnych obrazków z Handżo

Wiadukt szybkiej kolei

Nauka podstaw chińskiego po drodze. Uczy nas Sisi, nasza przewodnikcza w Szanghaju i okolicach. Bardzo sympatyczna osoba, nawet piosenki chińskie nam śpiewała 🙂

Fragment kanału z Handżo do Pekinu – już wspominałem, to ten, co ma 1800 km i Chińczycy go przez 1000 lat budowali. A kilkadziesiąt lat po jego ukończeniu zmienił się bieg jednej rzeki i kanał stracił na znaczeniu, zresztą i wcześniej konkurował z nim transport drogą morską wzdłuż wybrzeża.

Wjeżdżamy do Szanghaju

Ulice w Szanghaju bywają nawet czteropoziomowe. Na najwyższym poziomie jedzie się na wysokości 8 piętra…

To chyba stadion

Kościół katolicki

Szanghajskie wysokościowce. Podobno w tym mieście jest 4 tysiące drapaczy chmur (czyli budynków mających co najmniej 30 pięter). A ta rakieta w tle to był bodajże biurowiec IBM albo HP.

Chodzimy po najbardziej reprezentacyjnej ulicy Szanghaju. Ależ było zimno, mało nie zmarzliśmy 😉

Edna Model z szanghajskiego McDonald’sa

Ciasteczko z taro z z szanghajskiego McDonald’sa (takie jak u nas z jabłkiem)

Dekoracja jednego ze sklepów

Dzielnica za Rzeką Perłową – Puyong

Tam stoją najwyższe budynki w okolicy, na przykład „otwieracz do butelek” – najwyższy budynek w Chinach. To jest japoński biurowiec i według projektu miał mieć dziurę okrągłą (wiadomo, wschodzące Słońce itd.). Ale Chińczycy Japończyków nie lubią i wycięli im numer – zbudowali dziurę w kształcie trapezu.

20 lat temu na tym brzegu stała tylko wieża telewizyjna

Rzeka Perłowa. Niestety smog jest utrapieniem Szanghaju, tak jak innych dużych chińskich miast. Ale my mieliśmy to szczęście, że nad Szanghaj nadciągał tajfun, w związku z czym następnego dnia w pewnym momencie lunęło jak z cebra, a potem pokazało się błękitne niebo.

Bliższy brzeg Szanghaju – tak zwany Bund, bulwar z XIX-wieczną zabudową.

Jednak nad miastem dominują wysokościowce

Ale za to hotel był stary – w stylu Indiany Jonesa

Wieczorem natomiast odbył się rejs po Rzece Perłowej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.