94. Nobel, jakiego nie znamy

Nieuleczalny idealista

Alfred Nobel (1833–1896), jeden z najsławniejszych, a też i najbogatszych wynalazców w historii, z pewnością wywarł ogromny wpływ zarówno na naukę, jak i całą naszą cywilizację. Był pracowitym innowatorem, przemysłowcem i przedsiębiorcą – ale jakim był człowiekiem? Sformułowanie odpowiedzi na to pytanie wcale nie jest proste, zarówno z uwagi na opór ducha (Fundacja Nobla z wielką niechęcią udostępnia prywatne pisma swojego założyciela), jak i materii (np. paryskie archiwa zawierające nie tylko pisma samego Nobla, lecz także dokumenty dotyczące jego osoby i przedsięwzięć, zostały zrabowane przez Niemców w czasie okupacji Francji, a potem na prawach zdobyczy wojennego trafiły do Moskwy – na swoje miejsce powróciły dopiero w XXI wieku).

O kłopotach z dotarciem do pism Nobla sporo pisze Ingrid Carlberg, autorka wspomnianej już kiedyś przeze mnie biografii pt. Nobel. Wybuchowy pacyfista. Carlberg wykonała mrówczą pracę w archiwach szwedzkich, rosyjskich, francuskich i włoskich – czyli krajów, w których Alfred Nobel żył i pracował. Dotarła nawet do dokumentów uznawanych przez jakiś czas za zaginione, np. do bulwersującej miejscami korespondencji między Alfredem a Sofie Hess. Z jej monumentalnej książki (520 stron pod odjęciu przypisów i bibliografii) wyłania się obraz człowieka skomplikowanego: praktyka i idealisty, osoby szczodrej, ale i odmawiającej czasem pomocy finansowej nawet braciom, samotnika całe życie tęskniącego do bratniej duszy (której nie znalazł) i pragnącego mieć własną rodzinę (której nie założył).

Alfred Nobel był trzecim synem szwedzkiego inżyniera i przemysłowca Immanuela Nobla (juniora) oraz Andrietty z domu Ahlsell. Rodzice Alfreda mieli łącznie ośmioro dzieci, jednak tylko czterech braci (w kolejności starszeństwa Robert, Ludvig, Alfred i Emil) dożyło dorosłości. Jak się wydaje, Immanuel Nobel, wynalazca samouk, celował przede wszystkim w autoreklamie, ponieważ jego sztandarowy produkt – nowy typ min morskich – nie cechował się zbyt wysoką sprawnością. Immanuel zajmował się głównie produkcją broni i urządzeń na potrzeby wojska, zwłaszcza carskiej Rosji (po bankructwie szwedzkich interesów Nobla rodzina przeniosła się do Petersburga, z którego Alfred i Robert z ojcem wrócili do Szwecji po 23 latach). Szło to niesporo, choć by oddać Immanuelowi sprawiedliwość, warto zaznaczyć, że carski rząd nie był zbyt solidnym partnerem biznesowym i często odwoływał wydane wcześniej decyzje. Jak się jednak wydaje, jedynym rzeczywiście użytecznym wynalazkiem Immanuela był rodzaj piły tokarskiej, odcinającej od obracanej kłody cienki pas drewna, z którego potem wytwarzano sklejkę. Immanuel był ponadto pomysłodawcą płyty wiórowej i samej sklejki, jednak wynalazki te zostały rozpropagowane przez inne osoby.

Alfred początkowo nie zamierzał iść w ślady ojca – jego zainteresowania koncentrowały się głównie wokół literatury romantycznej. Do końca życia pozostał miłośnikiem Byrona, Shelleya i Schillera, a za popularnym w tamtych czasach naturalizmem – czyli kierunkiem pokazującym życie takim, jakie jest – nie przepadał. Niestety nie miał talentu literackiego, czego chyba był świadom, bo przez całe życie pisał tylko do szuflady, z rzadka dzieląc się swoją twórczością, i to wyłącznie z zaufanymi osobami. Największym jego dziełem miała być obyczajowa powieść Siostry, nad którą pracował przez wiele dekad (a jednak powstało mniej niż sto stron tej książki). Nie uchronił się przy tym przed popadnięciem w sentymentalizm i naiwny idealizm. Próbował też realizować te zasady w życiu osobistym i być może z tego powodu pozostał dożywotnim kawalerem. Doskwierało mu to przez większość dorosłego życia, zwłaszcza gdy obserwował osiągnięcia starszych braci na tym polu: Robert dochował się czworga dzieci, a Ludvig – trojga z pierwszą i siedmiorga z drugą żoną. A mowa tylko o potomstwie, które dożyło dorosłości, o co wcale nie było łatwo przed powstaniem nowoczesnej medycyny (w czasach młodości Alfreda nie rozumiano jeszcze przyczyn chorób i dopiero później chorobotwórczej roli mikroorganizmów dowiódł Ludwik Pasteur, zresztą chemik).

Literatura musiała zejść na drugi plan, odkąd Alfred zaczął pomagać ojcu w pracy nad minami. Immanuel wpadł na pomysł, by zastosować w nich nitroglicerynę, mającą o wiele większą moc wybuchu niż czarny proch. Perypetie z tą substancją opisywałem kilka tygodni temu. Zajęcie wynalazcy wciągnęło Alfreda – uwielbiał się tym trudzić przez większość życia, wypełnionego nieustanną pracą. Konieczność zajmowania się także sprawami biznesowymi i prawnymi (m.in. patentami, których Alfred Nobel uzyskał 355), co wiązało się z licznymi podróżami (na całe szczęście kolej żelazna była już wtedy całkiem popularna), nieustannie irytowała Nobla, który najlepiej czuł się w laboratorium, tworząc i testując swoje wynalazki. Pracował przy tym zwykle z bardzo niebezpiecznymi substancjami, ale mimo iż w jego przedsiębiorstwach dochodziło do wielu wypadków, nierzadko tragicznych, sam nigdy nie padł ich ofiarą. Częsty kontakt z nitrogliceryną przypłacił jednak chronicznym bólem głowy.

Nawał pracy nie pozostawiał Alfredowi zbyt wiele czasu na życie osobiste. Czy ono w ogóle istniało? Mimo wszystko odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, przynajmniej jeśli chodzi o młodość wynalazcy. Lecz życie to nie przyniosło Noblowi wiele szczęścia.

Pierwszą wybranką serca młodego Alfreda była 19-letnia Pauline Lenngrén, córka przyjaciela rodziny i wspólnika biznesowego Immanuela. Zakochał się w niej jednak także Robert i w kuriozalnym z dzisiejszego punktu widzenia liście nakazał jej, by odrzuciła zaloty jego brata. Pauline, być może bardziej zauroczona starszym z braci, wykonała te instrukcje. Jak przystało na romantycznego idealistę (z kompleksem niższości – w listach do znajomych Nobel często deprecjonował swój wygląd, intelekt i osiągnięcia), Alfred pogodził się z tym, a później pojednał z bratem. Potem brał czasem udział w życiu jego rodziny, zaś gdy się wzbogacił – wspomagał ją także finansowo, a bratankom i bratanicom podarował niezliczone prezenty.

Femme fatale Alfreda Nobla. A może femme ridicule?

W późniejszych latach życia Nobla jego idealizm stawał się coraz większą przeszkodą w znalezieniu partnerki życiowej. Alfred poszukiwał kobiety idealnej, która byłaby nie tylko żoną i matką jego dzieci, ale też pokrewną duszą i partnerką w intelektualnych dyskusjach. Nie poświęcał jednak tym poszukiwaniom choćby ułamka tej energii, z jaką pracował nad swoimi wynalazkami. Wykazywał za to podejście chwilami bardzo praktyczne jak na idealistę.

W 1873 roku Nobel zakupił duży dom w Paryżu, czteropiętrową kamienicę z własnym dziedzińcem, stajnią i ogrodem zimowym. Znalazła się w nim m.in. Chambre à Coucher de Madame, czyli sypialnia pani domu, z bogatym wyposażeniem, obejmującym nawet łóżeczko dziecięce. Oczywiście na razie bez lokatorki, lecz w celu uzupełnienia tego braku Nobel… dał ogłoszenie do wiedeńskiej gazety. Niestety nie zachowało się ono i nie znamy jego pełnego brzmienia, a jedynie „streszczenie” napisane po latach przez prawdopodobnie jedyną osobę, jaka na nie odpowiedziała. Była to Austriaczka Bertha Kinsky, bardziej znana jako Bertha von Suttner – później pisarka, filozofka, inicjatorka ruchu pacyfistycznego. To właśnie korespondencja Alfreda Nobla z von Suttner zainspirowała go do stworzenia osobnej kategorii Nagrody Nobla, nagrody pokojowej. Sama von Suttner została jej laureatką w 1905 roku.

Mimo wszystko Bertha nie skorzystała z oferty Nobla i zamiast tego wyszła za mąż. Nobel nawiązał za to kontakt z inną kobietą: między 1875 a 1877 rokiem poznał osiemnaście lat młodszą Austriaczkę Sofie Hess, pochodzącą z pewnej wiedeńskiej żydowskiej rodziny kupieckiej, zamieszkałej w wówczas w Cilii (obecnie Celje w Słowenii). Z tą ostatnią już wybranką serca stworzył… coś w rodzaju związku. Hess należała raczej do typowych kobiet tamtych czasów, zadowalających się rolą obiektu męskiej adoracji. Z ich bogatej korespondencji wynika natomiast, że Alfred próbował odgrywać wobec Sofie przeróżne role: mentora, opiekuna, narzeczonego, prawie męża. Czy był też jej kochankiem? Niektórzy eksperci utrzymują, że tak, jednak Carlberg twierdzi, że w listach, jakie wymienili Alfred i Sofie, brak na to jednoznacznych dowodów. Aczkolwiek brak dowodów nie jest dowodem braku…

Sofie Hess

Z pewnością był za to Nobel źródłem utrzymania dla Sofie – i to utrzymania na luksusowym poziomie. Ochoczo spełniał wszelkie jej kaprysy i wymagania, opłacając kolejne domy i finansując najróżniejsze sprawunki. Zgodnie ze swoim zwyczajem przesyłał jej też liczne prezenty, i to kosztowne. Rachunki Alfreda, w których Sofie Hess występuje jako „Krasnal”, pokazują szczegółowo mnóstwo pozycji uiszczanych przez wynalazcę: czynsze, płatności w sklepach, gotówka – idzie to w setki i tysiące franków. Autorka biografii szacuje, że kwoty na rzecz Hess stanowiły około 1/3 jego prywatnych wydatków (ciekawa jest przy okazji dysproporcja, np. rękawiczki dla „Krasnala” kosztowały 114 franków, a te dla Nobla 1,75 franka). W 1886 roku Sofie w pierwszym kwartale połknęła prawie 30 tysięcy franków (w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze jest to około 410 tysięcy złotych!).

Związek na odległość, nie wiadomo dokładnie dlaczego utrzymywany w takiej postaci przez Nobla (przecież wynalazca dysponował odpowiednim locum w Paryżu), miał oczywiście typowe wady takich relacji. Sofie odbywała liczne podróże do kurortów lub sławnych miast Europy i nie brakowało jej tam adoratorów. Choć czasem nawet panna Hess meldowała się w hotelach albo podpisywała w listach do Alfreda jako „frau Nobel”, nie wszystkich tych wielbicieli odtrącała, a plotek nie brakowało. Dowody tego można znaleźć w korespondencji Nobla z Sofie Hess. Mimo to rzecz trwała w zasadzie aż do chwili, gdy Alfred otrzymał dowody, że za jego pieniądze „Krasnal” utrzymywał nie tylko siebie, ale też i swojego ojca wraz z rodziną, a nawet kochanków. Mimo to – zapewne wskutek dobrego serca Nobla – zerwanie tej znajomości wcale nie poszło szybko. Jeszcze w 1888 roku rodzina Hess otrzymała od wynalazcy prawie 100 tysięcy franków (matka Nobla, prowadząca dzięki synowi bardzo wygodne, ale o wiele skromniejsze życie, otrzymała w tym samym okresie 10 razy mniej).

Nawet zajście przez Sofie w ciążę (oczywiście nie z Noblem) i urodzenie córki nie oznaczało jeszcze końca tej relacji. W 1889 roku Alfred wyliczył, że Sofie Hess w ciągu ostatnich czterech lat roztrwoniła 450 tysięcy franków (około 9 milionów złotych według dzisiejszej wartości). Trafnie ocenił wtedy: „Ona ma mózg pięcioletniego dziecka w ponadtrzydziestoletnim ciele”. Jednak dopiero w 1892 roku postawił sytuację twardo, obejmując ją kuratelą prawną, ale i tak z „rentą” w wysokości 6000 florenów rocznie (około 230 tysięcy dzisiejszych złotych). Sytuacja robiła się coraz bardziej kuriozalna, a Sofie pompowała pieniądze z wynalazcy niemal do jego śmierci w grudniu 1896 roku – szacuje się, że łącznie wyzyskała Nobla na około milion koron (30 milionów złotych). Całe szczęście, że Alfred był rzeczywiście niezwykle bogatym człowiekiem. Być może jednak nie należy przesadzać w życiu z idealizmem i patrzeć na nie bardziej racjonalnie…

Post pierwotnie opublikowany na facebookowej grupie „Chemia dla nauczycieli” wydawnictwa Nowa Era.

[źródła: Ingrid Carlberg, Nobel. Wybuchowy pacyfista, tłum. Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska, Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., Poznań 2022; https://en.wikipedia.org/wiki/Nobel_family; https://en.wikipedia.org/wiki/Immanuel_Nobel; https://en.wikipedia.org/wiki/Andriette_Nobel; https://en.wikipedia.org/wiki/Lathe#Rotary_lathes; https://en.wikipedia.org/wiki/Alfred_Nobel]

[źródła ilustracji: Emil Österman – portret Alfreda Nobla; https://www.researchgate.net/figure/Bertha-Kinsky-at-age-thirty-1873_fig3_348504736; https://www.nobelprize.org/alfred-nobel/alfred-nobels-house-in-paris/; iStock]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *