Dolina Pałaców i Ogrodów 10

Dzień 4.

Dzień czwarty rozpoczął się od touru po kilku zamkach i pałacach w obrębie Jeleniej Góry. Niestety część obiektów okazała się z różnych przyczyn niedostępna do tego stopnia, że nie dało się za bardzo zrobić zdjęć nawet z zewnątrz. Piękne zdjęcia w przewodnikach pochodzą często sprzed kilku-kilkunastu lat, kiedy dany obiekt jeszcze nie był obrośnięty przez zasłaniające go drzewa. Albo są wykonane z drona, do czego jeszcze nie dojrzałem (zresztą nie wszędzie wolno latać dronem). Tak że ostatecznie skończyło się na obejściu dwóch miejsc.

JG – Paulinum

Pałac Paulinum znajduje się na Górze Krzyżowej przy trasie wylotowej z Jeleniej Góry na Karpacz. Pierwotnie znajdujące się tam dobra należały do jezuitów, a w połowie XIX wieku kupił je jeleniogórski przemysłowiec Richard von Kramst. Nie było tam jeszcze wtedy pałacu – Kramst zlecił założenie istniejącego do dziś u stóp góry parku krajobrazowego, a na specjalnie uformowanej skarpie zbudował willę w formie zamkowo-dworskiej. Willa ta została rozbudowana do dzisiejszego pałacu w stylu eklektycznym na początku XX wieku. W latach 30. w pałacu znajdował się ośrodek szkoleniowy NSDAP, tuż po wojnie – składnica dzieł sztuk, a później kasyno oficerskie dla pobliskiego garnizonu. Dzięki temu obiekt nie zniszczał. Od 2002 roku jest znów własnością prywatną, dziś mieści hotel z restauracją. Jest to bardzo urokliwe miejsce, aczkolwiek pełne komarów. Wjazd odbywa się wąską, wijącą się szosą.

JG – Czarne

W południowej części Jeleniej Góry, w dawnej wsi Czarne, znajduje się dwór zbudowany na planie czworokąta. Pierwotnie był to obiekt o charakterze obronnym na planie prawie kwadratu, z wieżą bramną, otoczony murami i fosą, wzniesiony około połowy XVI wieku. Po kilku zmianach właścicieli i poważnej przebudowie 100 lat później dwór uzyskał dzisiejszy kształt w stylu renesansowym, ze szczytami, które niestety nie zachowały się do dzisiaj. Pod koniec XIX wieku nastąpiła kolejna przebudowa, wskutek której rozebrano owe szczyty i nadano dachowi zwykły kształt dwuspadowy, uproszczono też kształt jedynej wieży (wcześniej miała ona barokowy hełm, a nie prosty czterospadowy dach). Po wojnie znajdował się tu PGR, potem dwór został zaniedbany. W latach 90. przystąpiono do remontu, ale tak szczerze mówiąc – przynajmniej z zewnątrz nie bardzo to widać. Dziś znajduje się tu Ośrodek Kultury Ekologicznej, ale obiekt jest niedostępny (brama była zamknięta, nie próbowaliśmy się dobijać).

Staniszów – Pałac na Wodzie

Z Czarnych ruszyliśmy na południe, do Staniszowa. Pierwszy na trasie był bardzo reklamowany Pałac na Wodzie, w dzisiejszym kształcie wzniesiony przez rodzinę von Reuss pod koniec XVIII wieku – po małżeństwie pochodzącej z rodziny dotychczasowych właścicieli Henrietty von Schmettau z Henrykiem XXXVIII von Reuss. Rzeczywiście pałac wygląda bardzo efektownie od strony szosy. Teoretycznie znajduje się w nim hotel, jednak gdy tam przyjechaliśmy, obiekt był zamknięty. Wobec tego lekko zniechęceni ruszyliśmy dalej.

Staniszów – pałac górny

Na szczęście kolejne miejsce w pełni wynagrodziło nam to rozczarowanie. Pałac w górnym Staniszowie powstał jako renesansowy dwór w drugiej połowie XVI wieku, zaś pod koniec XVIII stulecia, podobnie jak późniejszy Pałac na Wodzie, wszedł w skład wiana hrabiny von Schmettau, gdy zawarła ona małżeństwo z Henrykiem von Reuss. Henrykiem XXXVIII, który przebudował dwór w okazały barokowy pałac (skąd oni brali na to wszystko kasę?), powiększony pod koniec następnego wieku. Wokół pałacu stworzono obszerny park krajobrazowy, częściowo na zboczach okolicznych wzgórz, ze sztucznymi stawami (które niestety w większości nie zachowały się do dzisiaj). Rodzina von Reuss była właścicielem tego miejsca jeszcze w latach 30. XX wieku, za Henryka XXXIII. Nie zgadza się, co nie? Do numeracji Henryków von Reussów wrócimy jeszcze w następnym odcinku.

Dziś pałac górny jest oczywiście własnością prywatną i mieści efektowny hotel z luksusowymi apartamentami, spa, basen, restaurację, małą galerię sztuki i sklepik z meblami. Odbywa się tam też festiwal „Muzykalia Staniszowskie”.

Obiekt ten robi niezwykle przyjemne wrażenie. Jego park w latach świetności oceniano jako dorównujący Bukowcowi pod względem klasy i ustępujący mu jedynie rozmiarem. Całe miejsce jest bardzo malownicze i nastrojowe, a przy tym zaciszne, gdyż Staniszów jest dzisiaj małą mieścinką na uboczu i nie przebiegają przezeń żadne ważniejsze drogi. Mam nadzieję, że utrzyma się mimo covidowego kryzysu, bo przy następnym pobycie w tej okolicy najchętniej zatrzymałbym się właśnie tam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.