W krainie kwitnących samurajów 19

Dzień 11. Kumamoto, szczątki zamku

Po przybyciu do Kumamoto i zainstalowaniu się w hotelu Madzia poszła spotkać się ze znajomymi (była tu przez rok na stypendium), a ja wybrałem się obejrzeć zamek. To dość smutna wizyta, ponieważ zamek – niegdyś w pierwszej trójce najpiękniejszych zamków samurajskich w Japonii – został bardzo poważnie zniszczony przez trzęsienia ziemi w 2016 roku. Na szczęście liczba ofiar spowodowanych przez te dwa wstrząsy nie przekroczyła 100, ale duże fragmenty murów zamkowych, a także wsparte na nich budynki oraz największe zabudowania zawaliły się. Japończycy prowadzą prace rekonstrukcyjne, jednak do ich końca jeszcze daleko, a teren zamku pozostaje praktycznie zamknięty dla publiczności.

Pierwsze fortyfikacje zbudowano w tym miejscu w drugiej połowie XV wieku, ale zamek z prawdziwego zdarzenia powstał pod koniec wieku XVI, zbudowany przez Kato Kiyomasę na rozkaz Tokugawy. Kiyomasa podszedł do swojego zdania bardzo poważnie i stworzył ogromny zespół fortyfikacji, liczący około 1600 na 1200 metrów, i obejmujący m.in. 49 wieżyczek, 18 bram, wieżę i pałac Honmaru Goten. Zamek szybko uznano za wzorcowy przykład fortyfikacji i uważano za niezdobyty aż do drugiej połowy XIX wieku.

Obiekty zamkowe były wielokrotnie odrestaurowywane i odbudowywane (zamek ucierpiał też w trzęsieniu ziemi z 1889 roku), choć skala uszkodzeń nigdy nie była tak wielka, jak w 2016 roku. Zniszczenia spowodowały utratę wyników wcześniejszych 60 lat restauracji i nie wiadomo dokładnie, jak długo potrwa odbudowa do stanu sprzed 2016. Warto zauważyć, że część struktur zamkowych była specjalnie budowana tak, by się rozpaść w przypadku trzęsienia ziemi w celu uniknięcia poważniejszych zniszczeń. Np. dachy były kryte w ten sposób, by dachówki odpadały przy trzęsieniu, zmniejszając obciążenie konstrukcji.

W czasie naszego pobytu większość zamku była niedostępna dla turystów. Czynna była jakaś ekspozycja, ale byłem tam już po godzinie zamknięcia. Zamek można było jedynie obejść dookoła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.