Dwa tygodnie w Chinach 3

Część 1. Pekin i okolice, dz. 3./1

Pałac Letni

Kolejną noc mamy spędzić w pociągu, więc rano wykwaterowanie z hotelu. Na ulicy witają nas niezmordowani autoryzowani dystrybutorzy roleksów po pięć dolców.

Poranny Pekin za zwykłą tu w wielkich miastach smogową mgiełką. Ona niestety popsuła wiele zdjęć z Pałacu Letniego, bo podniosła się dopiero w okolicach południa.

Sadzawka z lotosami przed Pałacem Letnim

Sam Pałac Letni to kompleks pawilonowo-parkowy nad sztucznym jeziorem, na peryferiach Pekinu (tzn. na peryferiach on był dawniej, dziś to jest już w obrębie miasta). Założono go dlatego, że w tej okolicy jest lepszy klimat niż w centrum. Różnica początkowo niezauważalna, daje się odczuć po powrocie do centralnej części miasta. Z centrum do pałacu prowadzą dwa kanały, którymi najczęściej cesarz i jego rodzina byli przewożeni do Pałacu.

Lista chińskich swobód u wejścia do kompleksu

Tradycyjny lew przed wejściem. Ściślej, przed wejściem (dawniej do świątyń i innych ważnych budynków, dziś – do byle sklepu) tradycyjnie stawiano dwa lwy. Albo może dwa zwierzęta, które miały wyglądać jak lwy w wyobrażeniu rzeźbiarza, który nigdy lwa na oczy nie widział 🙂 Jeden lew jest odpowiednikiem cesarza i ma pod łapą piłkę, która z kolei jest symbolem świata i oznacza wielki zakres cesarskiej władzy, a drugi jest odpowiednikiem cesarzowej i trzyma łapę na lwiątku, co symbolizuje spoczywający na cesarzowej obowiązek przedłużenia dynastii (aczkolwiek Chińczycy się nie certolili i bywały przypadki, że następcą zostawał syn konkubiny, jeśli nie było syna z prawego łoża).

Kolejna chińska mania – stawianie wielkich kamoli w ogródkach. Kamol symbolizował ziemię, a tym samym stabilność, trwałość i długowieczność.

Dekoracje pałacowe. Jak widać, ludziów jak mrówków.

Kawałek jeziorka zarośnięty lotosami. Na północy jeszcze przeważnie kwitły, na południu były już dojrzałe, więc mogliśmy spróbować, jak smakuje to, czym jarali się Lotofagowie 🙂

Zabawa w kaligrafię wodą po chodniku

Jeden z pawilonów mieszkalnych Pałacu Letniego. W takim pawilonie w XIX wieku Cixi, jedna z dwóch rządzących cesarzowych w chińskiej historii uwięziła na 10 lat swego syna, który chciał sam rządzić (a ona była jego regentką).

Kącik herbaciany w stylu japońskim. Niestety zdjęcia wnętrz są kiepskiej jakości, gdyż do nich się nie wchodzi i trzeba je robić przez szyby, a oświetlone są fatalnie.

Wazonik z brązu

Jeden z brzydkich zakątków 😉

Wzdłuż brzegu jeziora jeden z cesarzy zbudował dla swojej matki zadaszoną galeryjkę, aby mogła spacerować i podziwiać jezioro także w deszczowe dni. Galeryjka ma 700 metrów długości.

Na wypadek gdyby mgła zasłaniała jezioro i matka mogła się na spacerze nudzić, uczynny syn kazał udekorować galeryjkę malarstwem. Na każdym metrze galerii są dwa obrazy (po lewej i prawej stronie, więc razem jest ich około 1400. Każdy inny.

Pośrodku galerii na brzegu znajduje się przystań, do której przybijały łodzie wożące cesarza i jego rodzinę. Jest tu brama wejściowa (i tradycyjne lwy – tyłek jednego z nich widać)

a od bramy uliczka prowadzi do głównego pawilonu i pagody, których nie zwiedziliśmy, bo „było za mało czasu”.

Bramy cesarskich budynków i niektórych świątyń są nabijane charakterystycznymi wielkimi gwoździami, podobno złotymi (może kiedyś).

Japonistka na tle bambusów 🙂

Powiew Hobbitonu

Zakamarki, na których dokładniejsze obejście „było za mało czasu” (a dlaczego, to się okaże w następnym odcinku).

Cesarzowa Cixi (ta od aplikowania dziesięcioletniego szlabanu potomstwu) miewała kaprysy – to jeden z nich. Łódź z marmuru do imponowania znaczącym gościom. Zbudowana za forsę przeznaczoną na rozwój floty 🙂

Górna część jest przeważnie z drewna, ale dawno nieodnawiana.

To wygląda jako koło napędowe.

Przy Marmurowej Łodzi jest przystań, na której wsiedliśmy na stateczek, który przewiózł nas z powrotem pod wejście.

Po drodze kilka fotek na dużym zoomie, niestety z mgłą.

Zakochani na mostku.

Na brzegu można wynająć rowery wodne i popływać po jeziorku. Tak przy okazji, jeziorko zostało wykopane ręcznie przez miejscowych chłopów. Nie jest głębokie (do 4 metrów), ale dość spore. Podobno stanowi naśladownictwo naturalnego jeziora, nad którym stoi miasto Handżo (będzie później). A z wykopanej ziemi usypano ten pagórek, na którym stoi pagoda.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.