
Friedrich Wöhler jest doskonale znany nauczycielom chemii i uczniom jako odkrywca chemicznej metody syntezy mocznika, która umożliwiła obalenie „teorii” siły życiowej (łac. vis vitalis). Wedle tej koncepcji związki organiczne miały powstawać wyłącznie w organizmach żywych, dzięki jakiejś tajemniczej sile niedostępnej dla człowieka w laboratorium. Ideę tę wyznawała większość uczonych pomimo braku jakichkolwiek dowodów na jej poparcie – poza tym, że chemicy nie potrafili wtedy syntezować związków organicznych. Na początku XIX wieku do tego grona należeli nawet najlepsi uczeni, np. J. J. Berzelius pisał: „…przyczyna większości zjawisk w ciele zwierzęcia jest ukryta tak głęboko, że na pewno nigdy ich nie odkryjemy. Tę ukrytą przyczynę nazywamy siłą życiową”.
Z kolei Jędrzej Śniadecki w swojej „Teoryi jestestw organicznych” stwierdził, że „nerki są narzędzia, wyrabiające kombinacyę organiczną najmocniej animalizowaną, a zatem taką, która w jestestwie, z którego pochodzi, żadnym sposobem, przedmiotem dalszych wyrobień, być nie może”. Nie pierwszy to ani nie ostatni przypadek, gdy uczeni lub nieuczeni powątpiewają w możliwości rozwoju nauki. W pierwszej połowie XIX wieku twórca pozytywizmu, filozof August Comte wyrażał wątpliwość, czy człowiek zdoła kiedykolwiek poznać skład chemiczny Słońca i gwiazd(sic!); w tym samym czasie rodziła się spektroskopia, dzięki której jesteśmy w stanie ustalić skład ciał niebieskich znajdujących się nawet w innych galaktykach. Pod koniec XIX wieku wyrażano przekonanie, że rozwój fizyki się zakończył – a wtedy odkryto istnienie przemian jądrowych, których zbadanie doprowadziło do poznania budowy atomu, a w dalszej konsekwencji do powstania mechaniki kwantowej. Uważano też kiedyś, że dokładne bezwzględne datowanie skamieniałości i znalezisk archeologicznych nie będzie możliwe – ale i tu pomogła nauka o promieniotwórczości. Dzięki różnorodnym radioizotopowym metodom datowania możemy ustalać wiek próbek pochodzących z dowolnego okresu istnienia Układu Słonecznego.

Irracjonalne przywiązanie do pozbawionej dowodów „teorii” siły życiowej było tak wielkie, że nawet gdy Wöhler przedstawił niezbite świadectwo i opis swojej banalnie prostej metody syntezy mocznika z izocyjanianu amonu (wystarczało ogrzewać kryształy NH₄OCN, które samorzutnie przekształcały się w kryształy mocznika O=C(NH₂)₂), wielu naukowców powątpiewało w to, a nawet drwiło z Wöhlera. Pojawiały się uwagi, że zajmowanie się takim związkiem (w końcu był to składnik moczu, w tymże po raz pierwszy wykryty) nie przystoi uczonemu, a także iż w razie niepowodzenia chemicznej syntezy zawsze można uzupełnić produkt, korzystając z trzymanego pod łóżkiem „nocnego naczynia” (to złośliwa uwaga samego Berzeliusa). Być może częściowo przyczynił się do tego sam Wöhler, który, pełen dumy ze swego osiągnięcia, pisał entuzjastycznie: „Nie mogę dłużej wstrzymywać, że tak się wyrażę, mego chemicznego moczu, więc komunikuję, że umiem otrzymać mocznik bez pomocy nerek czy jakiegokolwiek zwierzęcia, czy to człowieka, czy psa”.

Jednak skupianie się tylko na syntezie mocznika jest dla Wöhlera krzywdzące, gdyż był to wybitny chemik o wielu osiągnięciach tak w chemii organicznej, jak i nieorganicznej. Jako pierwszy otrzymał w czystej postaci takie metale, jak beryl, itr i glin, a także bor i krzem. Opracował metody syntezy nadwęgliku wapnia (karbidu) CaC₂ i azotku krzemu Si₃N₄. Jako pierwszy otrzymał silan SiH₄ i azotek boru BN. Zajmował się też badaniem składu chemicznego meteorytów.





W chemii organicznej bardzo owocna była współpraca Wöhlera z Liebigiem, datująca się – podobnie jak przyjaźń między nimi – od kontrowersji dotyczącej kwasu cyjanowego (odkrytego przez Wöhlera) i kwasu piorunowego (odkrytego przez Liebiga). Badania składu chemicznego tych związków i ich soli zdawały się wskazywać, że kwasy te mają identyczny skład chemiczny, a równocześnie dość odmienne właściwości. Czyżby któryś z uczonych się mylił? Oczywiście dzisiaj wiemy, że kwas cyjanowy i kwas piorunowy rzeczywiście mają ten sam skład elementarny, ale różnią się ułożeniem atomów w cząsteczce: cyjanowy ma wzór HOCN, a piorunowy (to nazwa zatwierdzona przez IUPAC) – HCNO. Istnieje nawet trzeci związek o takim samym składzie pierwiastkowym, kwas izocyjanowy HNCO. Na podstawie badań Wöhlera i Liebiga Berzelius sformułował teorię izomerii, polegającej właśnie na tym, że różne ułożenie atomów w cząsteczce daje różne związki chemiczne. Izomerami są także mocznik i izocyjanian amonu.
Współpraca Wöhlera z Liebigiem zaowocowała też spostrzeżeniem, że związki organiczne składają się ze swoistych „klocków”, identycznych bloków powtarzających się w wielu różnych związkach chemicznych i nadających im podobne właściwości. Na tej podstawie Wöhler sformułował pojęcie grupy funkcyjnej, będące jednym z fundamentów współczesnej chemii organicznej.
Friedrich Wöhler był synem weterynarza i studiował medycynę w Marburgu i Heidelbergu. Na tej drugiej uczelni uzyskał doktorat z medycyny, chirurgii i położnictwa, a specjalizował się w ginekologii. Jednak od czasów gimnazjalnych interesował się eksperymentami chemicznymi, które prowadził w domowym laboratorium zorganizowanym mu przez ojca. Na studiach korzystał ze sposobności studiowania chemii w laboratorium Gmelina, który też skierował go do dalszego eksplorowania świata chemii pod kierunkiem Berzeliusa. Wöhler tłumaczył też prace Berzeliusa na niemiecki; w późniejszym okresie pracował jako wykładowca na politechnikach w Berlinie i Kassel, aż w 1936 roku został profesorem chemii na Uniwersytecie w Getyndze. Gdy opadły już kontrowersje związane z syntezą mocznika, współcześni zaczęli uważać to odkrycie Wöhlera za jeden z klejnotów w jego „laurowym wieńcu uczonego”.

W życiu prywatnym Wöhler był kobieciarzem i flirciarzem, a także namiętnym palaczem. Dwukrotnie żonaty (pierwsza żona, kuzynka Franziska, zmarła przedwcześnie), miał łącznie sześcioro dzieci. Z upodobania do płci pięknej słynął przez większość życia; np. mając 60 lat, nazwał odkryty przez siebie minerał RuS₂ laurytem na cześć Laury Joy, żony amerykańskiego chemika, w której się podkochiwał (sam twierdził co prawda, że ta nazwa pochodzi od pewnej malajskiej księżniczki).
Berzelius nie znosił nazywania minerałów od imion i nazwisk, więc pewnego razu zaproponował Wöhlerowi, by ten nazwał badany minerał od nazwiska hiszpańskiego uczonego Miguela Erecacoexecohonorena. Trzeba jednak przyznać, że minerały miewają rzeczywiście dziwaczne nazwy, np. szokomekatlit (ang. xocomecatlite) albo goosecreekit.
Można też zauważyć, że mimo zamiłowania do chemii Wöhler miewał kryzysy w pracy – przeszkadzały mu zwłaszcza, jak sam pisał, „wyziewy, odory i te wszystkie diabelskie smrody”. Dotyczyło to także jego uczniów – badający dla Wöhlera związki telluru Alfons Oppenheim musiał przez wiele miesięcy żyć w odosobnieniu, ponieważ tellur w połączeniu z ludzkim potem i oddechem wytwarzał niesłychanie cuchnące związki.
Jednym z niepowodzeń w karierze Wöhlera było niezauważenie okazji do odkrycia nowego pierwiastka, nazwanego później wanadem. Jego odkrywcą został inny uczeń Berzeliusa, Nils Sefström, a Berzelius nie przepuścił sposobności, by zakpić sobie z Wöhlera, opisując tę sytuację w formie bajki czy też mitu:
„Na Dalekiej Północy mieszkała bogini Vanadis. Któregoś dnia zapukano do jej okienka, ale bogini nie spieszyła się z otwarciem. – Niech zapuka drugi raz – pomyślała sobie. Jednak przechodzień nie zapukał powtórnie. Bogini usłyszała jego oddalające się kroki, wyjrzała przez okienko i ujrzała odchodzącego Wöhlera.
Po jakimś czasie znów zapukano do Vanadis, tym razem energicznie i wielokrotnie. Bogini otworzyła drzwi i okazało się, że to Sefström. Zabawił u niej przez pewien czas i rezultatem były narodziny wanadu…”
Przegapienie możliwości pozyskania łask pięknej bogini (Vanadis to jeden z przydomków skandynawskiej bogini miłości Frei) z pewnością mogło zasmucić mężczyznę, któremu po śmierci jedna z bawarskich gazet poświęciła dość osobliwe… epitafium:
„Wöhler w młodości gorliwe studiował ginekologię. Dziedzinie tej został wierny do późnej starości, gdyż będąc już w podeszłym wieku wciąż jeszcze odczuwał dużą słabość do pięknych kobiet”.
Wpis opublikowany pierwotnie na Facebooku w grupie „Chemia dla nauczycieli” Wydawnictwa Nowa Era.
[źródła: W. Gołembowicz, Uczeni w anegdocie, Wiedza Powszechna, Warszawa 1968; A.K. Wróblewski, 200 uczonych w anegdocie. Księga II, Świat Książki, Warszawa 2010; cytaty z pism Berzeliusa, Śniadeckiego i Wöhlera za A. K. Wróblewskim)]
[źródła ilustracji: Jü – Own work, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=52206961; Jynto (talk) – Own work This image was created with BIOVIA Discovery Studio Visualizer., CC0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=20145017; Smokefoot – Own work, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=66613548; Hoa112008 (talk · contribs) – Own work, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=87188201; Alchemist-hp = Alchemist-hp (pse-mendelejew.de) – Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4283181; Alchemist-hp (www.pse-mendelejew.de) – Own work, FAL, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10793308; Unknown author – http://images-of-elements.com/aluminium.php, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=9084427; James L Marshall – „Walking Tour of the Elements” CD and „Rediscovery of the Elements” DVD, ISBN 978-0-615-30795. Courtesy of Dr James L Marshall, University of North Texas, via http://www.chem.unt.edu/~jimm/REDISCOVERY%206-10-2021/index.htm, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=23683192; Enricoros at English Wikipedia – Transferred from en.wikipedia to Commons., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3520523; Rruff Project za pośr. MinDat.org]