320. Fosfosyderyt

Fosfosyderyt (ang. phosphosiderite) jest minerałem z grupy metawaryscytu, a wzór FePO₄·2H₂O pokazuje, że jest to hydrat ortofosforanu(V) żelaza(III). Nazwa jest złożeniem odzwierciedlającym jego skład: „fosfo-” od fosforanu, a σίδηρος (sideros) oznacza po grecku żelazo. Minerał ten jest dimorfem strengitu, który ma dokładnie taki sam wzór i może przyjmować podobny wygląd. Twardość 3,5-4, gęstość ok. 2,75 g/cm³.

Fosfosyderyt odkryto około połowy XIX wieku. Powstaje jako produkt przemiany trifilitu w pegmatytach granitowych i glebach. Może też występować w organizmach żywych jako minerał zastępczy w kościach i muszlach.

Jest to raczej rzadki minerał. W Polsce znaleziono go tylko w jednym miejscu, w Górach Sowich; natomiast dość obficie występuje na terenie Czech i Portugalii, a także w Chile.

Minerał ten jest dobrze rozpuszczalny w kasie solnym i praktycznie nierozpuszczalny w kwasie azotowym(V)

Powołując się na jakiś artykuł bez źródeł (ze strony kamiennomagicznej), Wikipedia podaje, że w wielu krajach fosfosyderyt jest nazywany różowym kamieniem i przytacza nazwy „la roca voca” lub „piedrea voga”, aczkolwiek żadna z nich nie tłumaczy się w ten sposób 🙂 Ktoś najprawdopodobniej się raz pomylił i teraz wszyscy powtarzają bezmyślnie bez sprawdzania. Różowy kamień to po hiszpańsku „roca rosa”, po portugalsku „pedra rosa”, a po włosku „pietra rosa”. „Voga” to po włosku „wioślarstwo”.

Jak widać ze zdjęć, różowy to tylko jedna z możliwych barw tego kamienia – może też być żółtawy, czerwony, niebieski lub fioletowy (najefektowniejsza postać botroidalna, czyli kulki).

Wzmiankowana strona (http://www.articlesfactory.com/articles/other/phosphosiderite-a-rare-gemstone-its-characteristics-and-properties.html) przedstawia jakieś totalne bajędy o fosfosyderycie, np. „It weighs about 3.5 to 4 on the Mohs scale of hardness”. Co ma waga do twardości, to nie wiem. Jest tam też napisane, że jest to znakomity kamień do wyrobu biżuterii. O ile rzeczywiście w Internecie jest pełno naszyjników czy bransoletek zawierających różowe paciorki i przedstawianych jako wykonane z fosfosyderytu, o tyle niezbyt wysoka twardość tego minerału sprawia, że nie są to produkty zbyt trwałe. A i tak w handlu są tylko kaboszony, bo dużych klarownych kryształów nadających się do szlifowania fasetkowego fosfosyderyt nie tworzy.

Bardzo zabawne jest to, że w wyszukiwarce hasło phosphosiderite daje w większości, przynajmniej na pierwszej stronie, linki do magii kamieni (na drugim miejscu pod względem popularności są oferty handlowe). Zatem skoro już jesteśmy przy kamiennomagicznych banialukach, zauważmy, że fosfosyderyt jakoby ułatwia łączenie się z przewodnikami duchowymi. Ma uroczą i kojącą wibrację, która podczas stosowania go do medytacji rezonuje z wszystkimi czakrami oraz trzecim okiem. Ogólnie jest to megapozytywny kamień, który pomaga na wszystko, począwszy od kłopotów ze snem, żołądkiem, nadnerczami, tarczycą, itp. itd. etc., przez miłość i związki, ochronę ego ale równocześnie ułatwianie wyzbywania się samolubnych żądań i żądz, aż po materialne wynagradzanie naszych działań, zapewne w formie przelewu na PayPala.

[zdjęcia za pośrednictwem strony mindat.org, autorzy: Pedro Alves, Elmar Lackner, Edgar Müller, Bucket of Holes, Rui Nunes × 2, Stephan Wolfsried, Luigi Chiappino, Jean-Marc Johannet, Christian Rewitzer, Stefano Broetto, Peter Cristofono, Henry Barwood, Miguel Rocha]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.