
Dzień 8. Nanzenji, ceremonia herbaciana i Fushimi Inari-taisha
Ostatnią odwiedzoną w tej części dnia świątynią była Nanzenji z wielką bramą, na którą można było wejść w celu lepszego podziwiania okolicy. W pobliżu tej świątyni znajduje się akwedukt, doprowadzający do miasta wodę z jeziora Biwa.
Po wyjściu ze świątyni Nanzenji trafiliśmy na święto foodtrucków i piwa kraftowego nad końcówką kanału Biwa, gdzie znajduje się też muzeum industrializacji i ciekawa maszyneria służąca do transportu barek szynami, podobnie jak u nas na Mazurach. Jednak sądząc po stanie zardzewienia i zarośnięcia, od dawna już nieużywana.
Kolejnym punktem programu dnia była ceremonia herbaciana w starym Kyoto. Połączona była z ćwiczeniem w przygotowaniu zielonej japońskiej herbaty, które zaliczyłem na trzy minus z powodu sztywności nadgarstka (jak widać na zdjęciu, jest nie całkiem dobrze, bo nie powinno być dużych bąbelków).
Ostatnim przedsięwzięciem w Kyoto była wizyta w słynnej świątyni Fushimi Inari-taisha, głównej świątyni lisiego bóstwa sintoistycznego Inari. Lisy są świętymi posłańcami tego bóstwa i na terenach świątyni jest mnóstwo ich wizerunków (poważnych i niepoważnych). Świątynia ta znajduje się u stóp górki Inari (233 m. npm.), na którą planowaliśmy wejść, ale po drodze zmięczakowaliśmy i odpuściliśmy.
Przypominam, że to jest rynna Wchodzimy na bramę Widoczki Brama u dołu Wysokie progi Brama od zewnątrz Instalacja do transportu barek Święto foodtrucków Kurczak po hawajsku Kluseczki z mackami Prawdziwe gejsze. Strażnicy trochę gonią turystów, bo niektórzy są nachalni i koniecznie chcą robić zdjęcia z bliska. Zielona herbata typu matcha, zrobiona przez dyletanta (za dużo bąbelków!). Jedzonko w drodze do góry Inari Tradycyjne tutejsze ciastka, których koniecznie trzeba spróbować (ale nieszczególne). Kanał, który w pewnym momencie przechodzi mostem nad jakimś strumykiem. Liseł, posłaniec bóstwa Inari od płodności, ryżu, rolnictwa, lisów, przemysłu i powodzenia Inny liseł (istnieje hipoteza, że trzyma mapę [patrz dzień 9]). Wróżbita Maciej może się schować. Wskazówki o podwójnym znaczeniu. Strzeż się słitaśnych dzików.
Strzeż się słitaśnych małp.Tłuste liseły
Mimo, że już nie uczestniczę w igrzyskach próżności i straty czasu na ,, belekogo” jestem, żyję, piszę, wspieram tych, których trzeba i …czekam na nowe odcinki – ,,Januszowego podróżowania” Pozdrawiam ciepło z Mazowsza.
Dziękuję 🙂 Wycieczka po Japonii już się kończy, ale potem będzie jeszcze trochę innych. Pozdrowienia 🙂