319. Enstatyt

Enstatyt (ang. enstatite) jest minerałem metakrzemianu magnezu, MgSiO₃ (częściej przez mineralogów podawany wzór Mg₂Si₂O₆ jest jego podwojeniem), z grupy piroksenu. Zawiera domieszki żelaza i stanowi w zasadzie jeden z końców szeregu, którego drugim końcem jest ferrosylit – metakrzemian żelaza(II) MgSiO₃. Enstatyt tworzy zwykle klarowne, brązowe lub oliwkowozielone drobne kryształy (im większa zawartość żelaza, tym ciemniejsze). Czerwony kolor zyskuje wtedy, gdy pokryje go warstewka hematytu. Większość zdjęć w tym wpisie to mikrofotografie, „gołym okiem” zrobiono trzecie od końca. Twardość 5-6, gęstość 3,2-3,9 g/cm³. Jego nazwa pochodzi od greckiego słowa enstates „przeciwnik, stawiający opór”, a wzięła się od tego, że minerał ten jest odporny na płomień dmuchawki (tzn. nie topi się).

Jest to dość mocno rozpowszechniony minerał, choć opisany został dopiero w połowie XIX wieku (dużo wcześniej znano inne odmiany z szeregu, zawierające bardziej wyrównane proporcje Mg i Fe). Powstaje w zasadowych skałach magmowych (takich jak bazalt), ale często jest też znajdowany w meteorytach. Np. w Polsce znaleziono go w meteorytach Pułtusk, Morasko (okolice poznania), Łowicz i Zakłodzie (okolice Zamościa), a także w Szklarach i Nowej Rudzie oraz w kamieniołomie Zalas w Krzeszowicach. Powszechne występowanie enstatytu w meteorytach świadczy o tym, że jest on jednym z głównych składników wielu asteroid.

Meteoryt Pułtusk to jest w ogóle rzecz bardzo ciekawa – rozpadł się nad terytorium Polski w styczniu 1868 roku i spowodował deszcz meteorytowy do dziś uważany za najliczniejszy deszcz meteorytów kamiennych na świecie. Zjawisko to było widoczne na wielkim obszarze, od Lwowa po Wrocław. Do dziś zebrano prawie 69 tysięcy(!) odłamków tego meteorytu, ważących niecałe 8900 kg (najcięższy okaz ma około 9 kilogramów). Początkowo uważano, że ciało to pochodziło spoza Układu Słonecznego, gdyż pierwsze obliczenia orbity wskazały, że była ona hiperboliczna (obiekty poruszające się po takich orbitach przelatują przez nasz Układ na ogół tylko raz, gdyż ich prędkość jest najczęściej za duża, by dały się przechwycić). Później jednak ustalono, że orbita bolidu była eliptyczna i wskazywała, że pochodzi on z pasa planetoid między Marsem a Jowiszem. Prawdopodobnie jego ciałem macierzystym była planetoida Hebe odkryta jako szóste ciało niebieskie tego typu.

Enstatyt jest w ogóle jednym z nielicznych minerałów, które zaobserwowano poza Układem Słonecznym. Uważa się, że stanowi jedno z wczesnych stadiów przemian krzemianów w przestrzeni kosmicznej. Wykryto go w otoczeniu starszych gwiazd i w mgławicach planetarnych (wbrew nazwie mgławice te nie mają nic wspólnego z planetami – są to obłoki materii odrzuconej przez gwiazdy typu czerwonych olbrzymów w końcowej fazie istnienia).

Istnieje też zielona odmiana enstatytu, zabarwiona domieszką chromu. Różne odmiany tego minerału są używane w jubilerstwie. Klarowne kryształy szlifuje się fasetkowo; znane są też egzemplarze o mniejszej przezroczystości, wykazujące efekt kociego oka (ostatnie zdjęcie). Duże fasetkowe egzemplarze są dość drogie – na Etsy zwykle kilkaset złotych, a są i takie, których cena sięga 2 tysięcy. Także nieoszlifowane duże klarowne kryształy są drogie, natomiast nieprzezroczyste kaboszonki chodzą tanio.

Strony kamiennomag… wróć, to ma swoją nazwę, i to sprawiającą pozory realności – litoterapia. Otóż na stronach od leczenia kamieniami twierdzi się, że enstatyt jest kamieniem kotwiczącym, pomaga stać twardo na ziemi i koncentrować się na bieżących wydarzeniach. Technie spokojem i uspokaja nerwy i gniew, jest więc przydatny dla ludzi nerwowych, niecierpliwych oraz mieszkańców naszego kraju. Sprzyja rozwijaniu pewności siebie, odwagi i determinacji, dodaj energii. Budząc empatię i szacunek dla innych może być wielce pomocny dla kogoś, kto musi żyć w skonfliktowanych, podzielonych społecznościach. Gdybyż tak działał naprawdę…

[zdjęcia za pośrednictwem strony mindat.org, autorzy: Edwards Minerals, LLC; Christof Schäfer; Jean-Marc Johannet × 2; Doug Merson; Volker Betz; Elmar Lackner; Giuseppe Finello; A. Michalsen; Palagems; Brian Kosnar – Mineral Classics]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.