42. Patrician IV: Rise of a Dynasty

PC, Mac OS

Patrician IV (2010) jest innego rodzaju symulacją ekonomiczną. Od „The Guild” gry z tej serii (a właściwie – z tych serii, o czym za chwilę) różnią się tym, że w Gildiach mamy bardziej bezpośrednie doświadczenie – widzimy swoją postać, własnoręcznie wytwarzamy swoje produkty, chodzimy po swoim mieście, natomiast tutaj kierujemy kompanią handlową, która najpierw tylko przewozi towary na zasadzie „taniej kupić, drożej sprzedać”, a produkcją zajmuje się dopiero wtedy, gdy stać ją na poważne inwestycje.

Formuła ta została wynaleziona na potrzeby pierwszej części serii, napisanej przez twórców niemieckich i wydanej przez firmę Ascaron, która wydawała potem dalsze części i poszerzyła ją też o wariant karaibski, ale w 2010 roku zbankrutowała, a serię przejął i ciągnie ją do dziś bardziej znany wydawca, Kalypso (wydający od jakiegoś czasu także serie Tropico i Dungeons). Historia serii wygląda zatem tak:

a) seria hanzeatycka: „Patrician” (1992/3), „Patrician II: Quest for Power” (2000/01), „Patrician III: Rise of the Hanse” (2003, w rzeczywistości była to część druga połączona z dodatkiem, który osobno ukazał się tylko po niemiecku), „Patrician IV: Conquest by Trade” (2010) i dodatek „Patrician IV: Rise of a Dynasty” (2011, dziś funkcjonuje jako wersja połączona z podstawką);

b) seria karaibska: „Port Royale: Gold, Power and Pirates” (2002/03), „Port Royale 2” (2004), „Port Royale 3: Pirates & Merchants” (2012) i „Port Royale 4” (2020); ta mutacja miała też bardzo niedobry spinoff funkcjonujący pod tytułami „Pirate Hunter” i „Pirates: Ruler of the Caribbean” (2003), który był wersją pozbawioną wszelkiego aspektu kupieckiego i wprowadzał idiotyczne zasady rozgrywania bitew morskich (przeciwnik mógł wprowadzić kilka okrętów, ale nasze wchodziły do walki pojedynczo(!) w kolejności od najsilniejszego);

c) seria śródziemnomorska: „Rise of Venice” (2013, środkowe i wschodnie wybrzeża Morza Śródziemnego) i „Rise of Venice: Beyond the Sea” (2013, poszerza mapę o zachodnie wybrzeża Morza Śródziemnego oraz afrykańskie i europejskie wybrzeża Atlantyku nieopodal Cieśniny Gibraltarskiej); miałem przyjemność tłumaczyć całość.

Tematem przewodnim serii „Patrician” jest Hanza, jesteśmy zatem na Bałtyku i Morzu Północnym i pływamy między portami niemieckimi, francuskimi, skandynawskimi, rosyjskimi – i polskimi (licząc na dzień dzisiejszy 😉 ). W grze jest dostępny Gdańsk, Toruń i Szczecin. Po pewnym czasie na mapce pojawiają się też miasta w głębi lądu, do których towary wysyłamy na wozach. Jak już wspomniałem, jesteśmy szefem jednej z działających w grze kompanii handlowych (resztą steruje komputer albo inni gracze) i decydujemy o wszystkich aspektach jej działalności, a prócz handlu zajmujemy się m.in.:

a) nabywaniem praw do osiadłego handlowania w danym mieście, co jest równoznaczne z postawieniem w nim faktorii z podstawowym magazynem (dzięki temu możemy kupować i sprzedawać także wtedy, gdy nie mamy tam w porcie żadnego statku);

b) nabywaniem praw do wznoszenia budynków, a potem produkowania dóbr w danym mieście;

c) stawianiem budynków (w tym dekoracyjnych i użytkowych, np. szpitali, studni, uniwersytetów), organizowaniem łańcuchów produkcyjnych, zapewnianiem siły roboczej i dachu nad głową dla niej;

d) organizacją floty – kupowanie, budowaniem i remontowaniem statków oraz wyposażaniem części z nich jako okrętów (tylko takie mogą brać udział w bitwach morskich; jeśli nie mamy żadnej uzbrojonej jednostki w konwoju, który został napadnięty, tracimy go automatycznie, chyba że napastnik potraktuje nas litościwie i tylko zabierze towary); zatrudniamy też kapitanów, a na okręty – dodatkowych marynarzy, którzy będą walczyć i którym warto zapewnić jakąś broń w rodzaju pałaszy i arkebuzów;

e) awansowaniem w hierarchii społeczności kupieckiej, co umożliwia nam kandydowanie na urzędy w mieście i Hanzie – szczególnie cenione przez mieszczan jest organizowanie festynów z darmową wyżerką, budowa/rozbudowa murów obronnych (przydatne w razie niezapowiedzianej wizyty miejscowego księcia) oraz finansowanie rozbudowy miejskiego kościoła;

f) wykonywaniem przeróżnych zadań dostępnych jako swobodne misje, kontrakty handlowe albo zlecenia od Hanzy lub rady miejskiej (zadania te mogą dotyczyć transportowania towarów i ludzi, dostarczania określonych towarów na zamówienie, tropienia piratów, a nawet blokowania i oblegania miast);

Szczególnym przypadkiem są tu żądania miejscowych książąt, którzy od czasu do czasu przychodzą sobie i stwierdzają „a dostarczcie no mi X beczek wina po promocyjnej cenie” albo w ogóle „dawaj daninę”. Może się zdarzyć, że takie życzenie spełni inny kupiec, ale jeśli nie zrobi tego nikt, książę się w końcu pogniewa na miasto i złoży wizytę w towarzystwie zbrojnych, machin oblężniczych i artylerii, a wtedy co najmniej budynki znajdujące się poza murami mogą zostać naruszone.

g) szukaniem skarbów – różnymi sposobami możemy zdobywać podczas gry mapę skarbu składającą się z 9 części i pokazującą jakiś fragment wybrzeża z zaznaczonym X, naszym zadaniem jest odnalezienie tego miejsca w świecie gry, co bywa nieproste;

h) wysyłaniem ekspedycji kupieckich poza mapę, tzn. na Morze Śródziemne – trzeba wybrać pojemne statki w dobrym stanie technicznym, załadować je towarami, które być może uda się sprzedać, wskazać punkt docelowy na mapie i mieć nadzieję, że nasza wyprawa trafi w jego pobliżu na jakiś port;

Prawdopodobnie jeśli będziemy grać odpowiednio długo i doczekamy odkrycia Ameryki, zyskamy też możliwość wysyłania ekspedycji do Nowego Świata. Zaczynamy około 1370 roku, więc oznacza to konieczność naprawdę długiej rozgrywki; sam nigdy tego nie doczekałem, ale wiem, że przynajmniej w P2/3 mapa wschodniego wybrzeża Ameryki znajduje się w grze.

i) prowadzeniem badań naukowych (dzięki stawianym uniwersytetom) – możemy wynaleźć m.in. trójpolówkę (zmniejsza koszt upraw), kartografię (umożliwia zakładanie miast), nowe rodzaje statków i miejskich budowli obronnych;

j) udzielaniem pożyczek (zasadniczo jest to świetne źródło dochodów, jeśli tylko dane miasto prosperuje);

k) sabotowaniem konkurencji („przypadkowe” pożary magazynów, napady na konwoje, a czasem nawet próby skrytobójstwa – ale jeśli nasz udział wyjdzie na jaw, mocno to zaszkodzi naszej reputacji);

l) szukaniem sobie drugiej połowy – gdy już osiągniemy odpowiednio wysoką rangę kupca, możemy się ożenić, co wymaga pewnych nakładów (przed ślubem i po ślubie również), a następnie zorganizowania zaopatrzenia na wesele. Korzyścią z ożenku jest posag, zwykle w postaci jednego dużego statku wyładowanego po brzegi zaawansowanymi towarami. Jeśli dajemy żonie prezenty, od czasu do czasu przychodzą na świat dzieci (zabawne jest to, że niekiedy dzieci rodzą się wcześniej niż 9 miesięcy po ślubie…) W „Rise of Venice” żona może też prowadzić własne interesy i wysyłać małe ekspedycje kupieckie, jeśli jej na to pozwolimy. Czasem się zdarza, że żona znika wraz z naszymi pieniędzmi (i zapewne jakimś przystojnym kapitanem) – oznacza to automatyczny rozwód i możliwość ponownego ożenku (żona może też zginąć podczas ekspedycji lub umrzeć w inny sposób).

Uff. Sporo tego – a opisy są raczej lakoniczne. Jak widać, są to gry o bardzo dużym stopniu złożoności, w których twórcy starają się oddać rzeczywistą mechanikę rynku. Działa podaż i popyt, ceny skaczą, następują wydarzenia losowe w rodzaju oblężeń, blokad portu, epidemii, susz, pożarów, szarańczy (co też ma wpływ na handel). Miasta się rozwijają albo zwijają, częściowo same (lecz jeśli jakiś kupiec – niekoniecznie nasza postać – prowadzi handel i inwestuje w danym mieście, to stanowi zachętę do rozwoju).

Głównym elementem interfejsu gry jest mapa strategiczna przedstawiająca – na maksymalnym oddaleniu – cały dostępny region geograficzny z zaznaczonymi miastami. W miarę powiększania obrazu widzimy coraz więcej szczegółów, w tym nasze konwoje (i statki w polu widzenia naszych konwojów). Warto obserwować mapę na zbliżeniu, gdyż czasem nasze konwoje przepływają obok rozbitków albo szczątków, które mogą zawierać towary. Po kliknięciu jakiegoś miasta przeskakujemy do widoku portu (obecnie w pełnym 3D i z efektami pogodowymi, zależnymi od pory roku oraz dodatkowymi efektami wynikającymi ze stanu miasta). Praktycznie każdy budynek można kliknąć w celu wywołania jego okna informacyjnego. Sporo budynków pełni określone funkcje, np. hala targowa służy do handlowania, kliknięcie naszej faktorii (lub konwoju na kotwicy) umożliwia przenoszenie towarów, w stoczni kupuje się lub zamawia okręty, w karczmie siedzą ciemne typy, które można zatrudnić do mokrej roboty, ale także kapitanowie albo starzy marynarze, którzy sprzedadzą nam mapę skarbu.

Handel i sterowanie konwojami można prowadzić ręcznie, ale możemy też tworzyć szlaki handlowe i konfigurować towary do sprzedania/zakupu/przeładowania w poszczególnych portach. Jeszcze bardziej efektywne jest zatrudnienie zarządcy do faktorii i powierzenie mu automatycznego prowadzenia handlu – wtedy bowiem można sprzedawać towary małymi porcjami, by nie wywołać znacznego i długotrwałego spadku cen. Podaż i popyt wynikają z tego, że ludność miasta zużywa wiele towarów, są one też potrzebne do produkcji lepszych towarów, wznoszenia budynków i budowy statków. Jeśli chcemy coś w danym mieście wybudować, najlepiej jeśli sami dostarczymy niezbędne surowce/towary, bo nawet jeśli są one w tym mieście wytwarzane, to tak wyjdzie taniej. Automatyzacja działań naszej firmy jest tym przydatniejsza, im bardziej kompania jest rozbudowana – eliminuje konieczność żmudnego mikrozarządzania i pozwala się skupić na tym, co nas najbardziej interesuje.

Upływ czasu w grze uwzględnia rzeczywiste wydarzenia historyczne (ale miesza je z fikcyjnymi, wynikającymi z losowych wydarzeń i następstw naszych działań). Dodatkowo im dłużej gramy, tym lepsze statki wchodzą do obiegu (z wyjątkiem P4, gdzie trzeba je wynajdywać).

A co jest ogólnym celem gry? W starszych częściach było nim zostanie szefem Hanzy – Aldermanem, w nowszych możemy sobie sami cele konfigurować, a poza tym prócz gry swobodnej i kampanii dostępne są scenariusze wyznaczające bardzo konkretne cele do osiągnięcia w określonym czasie.

Spędziłem nad Patricianami sporo czasu, szczególnie nad dwójką – to kolejna gra, w którą grałem podczas nużącego pilnowania studentów na laborkach 🙂

Screenshoty własne.

Kategorie:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.