Dolina Pałaców i Ogrodów 12

Dzień 5.

Kolejnego dnia wyprawiliśmy się na północ. Zaniosło nas aż pod Lwówek Śląski, do miejsc, które już nie należą do Doliny Pałaców i Ogrodów, ale są interesujące. Tylko dwa pierwsze obiekty z tego dnia zaliczają się do Doliny.

Pałac w Dąbrowicy

Dzieje Dąbrowicy zaczynają się od dworu z folwarkiem, zbudowanego prawdopodobnie już w XV wieku. Jednak dobrze udokumentowana jest dopiero historia posiadłości od XVIII wieku, w którego połowie zbudowano tu barokowy pałac, w latach 30. następnego stulecia przebudowany w stylu neogotyckim. Bryła budynku na planie kwadratu ma trzy kondygnacje i balkonowy portyk wejściowy, a na lewo od niego znosi się pięciopiętrowa wieża z krenelażem.

Cytowany już przeze mnie wcześniej Marek Perzyński podaje w swojej książce, że w 1859 roku pałac w Dąbrowicy kupił tajny drukarz dworski Rudolf Decker, któremu obiekt ten był potrzebny, aby spełnić wymóg posiadania przez szlachcica majątku rycerskiego. Tytuł szlachecki otrzymał kilka lat później, a tak w ogóle był człowiekiem bardzo zamożnym, właścicielem m.in. papierni, której papier kupowała np. wytwórnia papierów wartościowych w Berlinie (później hitlerowcy użyli papieru z Dąbrowicy do drukowania fałszywych funtów i dolarów, które zrzucono nad Anglią w celu zdestabilizowania zachodniego systemu gospodarczego).

Pod koniec XIX wieku rodzina już von Deckerów ufundowała w Dąbrowicy efektowny kościół neogotyckim, naonczas ewangelicki (obecnie rzecz jasna katolicki). Przed kościołem stała figura poświęcona patronowi myśliwych, św. Hubertowi – był to jeleń wykonany podobno przez słynnego Thordvaldsena. Bertel Thorvaldsen był duńskim rzeźbiarzem pochodzenia islandzkiego, twórcą m.in. pomnika Mikołaja Kopernika i pomnika księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie. Niestety pomnik uległ zniszczeniu ok. 1955 roku.

W 1945 roku ostatni niemieccy właściciele pałacu uciekli przed nadciągającymi „wyzwolicielami” z Armii Czerwonej. Po wojnie w pałacu najpierw urządzono mieszkania, potem zaś został porzucony i niszczał aż do lat 90., kiedy to przejęła go miejscowa rodzina, która prowadzi, dość powoli, odbudowę i renowację. W ukończonej części znajdują się pomieszczenia mieszkalne, w których można nocować, choć bardziej na zasadzie agroturystyki. Pałac otoczony jest niewielkim parkiem założonym jeszcze przez Deckera zanim został vonem.

Co mnie natomiast zirytowało, to że właściciele obiektu powrzucali na Google Maps zdjęcia archiwalne albo z parku miniatur(!), czyli w żadnym razie nieodpowiadające aktualnemu wyglądowi obiektu…

Wieża Książęca w Siedlęcinie

Po krótkiej wizycie w Dąbrowicy wskoczyliśmy do samochodu i przejechaliśmy dość spory odcinek północnymi peryferiami Jeleniej Góry aż do powstałej w średniowieczu wsi Siedlęcin. Znajduje się tam, w zasadzie na brzegu Bobru (rzeki!), pochodzącą z XIV wieku wieża książęca, pierwotnie gotycki dwór obronny o przeznaczeniu mieszkalnym.

Wieża została zbudowana dla księcia jaworskiego Henryka I (niewątpliwie to imię cieszy się w tej okolicy popularnością od tzw. niepamiętnych czasów). Pierwotne założenie składało się z samej wieży wzniesionej na planie prostokąta, z wysokim czterospadowym dachem (później co jakiś czas ją podwyższano), otoczonej murem obronnym i fosą. W późniejszym czasie w miejscu bramy wzniesiono obszerny budynek bramny, który też przetrwał do dziś (w obecnej wersji – z XIX wieku). Fosę za to niestety prawie w całości zasypano, pozostał po niej niewielki staw obok wieży; nie ma też już śladu po zewnętrznym murze (zniknął gdzieś w XVI wieku).

W trakcie istnienia wieża wielokrotnie zmieniała właścicieli – najdłużej należała do Schaffgotschów (1732-1945). Po wojnie przez długi czas nikt się nią nie zajmował. Na szczęście solidna średniowieczna murarka (mury na parterze mają ponad 3 metry grubości!) oparła się czasowi. Od 2001 roku wieża należy do fundacji „Zamek Chudów” i jest konserwowana oraz badana przez archeologów i historyków. Niestety z wyposażenia wnętrza nie zachowało się praktycznie nic, zniszczeniu uległy też drewniane ściany działowe, które dzieliły każdą z kondygnacji na kilka pomieszczeń. Wieża ma obecnie trzy piętra, piwnicę i strych; na drugim piętrze – reprezentacyjnym – zachowały się XIV-wieczne freski, przedstawiające m.in. fragmenty historii Lancelota i Ginewry.

W obiekcie znajduje się obecnie sklepik z pamiątkami i książkami, w którym pracują ludzie dysponujący ogromną wiedzą o wieży. Jedno z pomieszczeń zmieniono w salkę projekcyjną, w którym można obejrzeć film wideo prezentujący wypowiedzi historyków. Jest tu też wypożyczalnia kajaków, którymi można się przejechać na bobrze, to jest ten, po Bobrze.

Most pilchowicki i przystanek Pilchowice Zapora

Z Siedlęcina suniemy niezwykle malowniczą trasą wzdłuż lasu na północ, przegapiamy odpowiedni zakręt i wracamy troszkę, by wjechać na brukowaną kostką wąską szosę, która wije się między górami a sztucznym zbiornikiem – Jeziorem Pilchowickim na Bobrze. W końcu docieramy do słynnego mostu pilchowickiego, czyli wstępujemy na szlak Ethana Cartera. Konkretnie chodzi tu o bohatera komputerowej gry przygodowej Zaginięcie Ethana Cartera, stworzonej przez studio Adriana Chmielarza, The Astronauts. W grze wykorzystano wygląd wielu znanych miejsc w województwie dolnośląskim – prócz mostu i pobliskiego przystanku kolejowego, także zapory Pilchowice (będzie w następnym odcinku) i kościółka Wang w Karpaczu Górnym.

Most pilchowicki jest mostem kolejowym, który składa się ze stalowego przęsła kratowej o długości 135 m, opartego na dwóch filarach; całkowita długość mostu przekracza 151 m. Zbudowano go w latach 1905-06, kiedy Jezioro Pilchowickie jeszcze nie istniało – wznosił się wtedy 40 m ponad dnem doliny. Jest dziś w całkiem dobrym stanie, aczkolwiek można po nim przejść jedynie po belkach znajdujących się między szynami. Niestety w jego pobliżu nie ma parkingu i trzeba postawić samochód trochę na dziko, na poboczu.

Linia kolejowa przebiegająca przez most łączyła Jelenią Górę z Lwówkiem Śląskim i działała w latach 1912-2016. Niedaleko za przystankiem tor przechodzi przez tunel, a za tunelem – po wysokim wiadukcie. Ostatni przejazd odbył się w roku 2017, a szkoda, bo okolica ma wielkie walory widowiskowe. Chodziły słuchy o planach rewitalizacji linii na potrzeby turystyczne, jednak niestety jakiś debil wpadł na pomysł, by zdemontować część toru w miejscu, gdzie przecinał on szosę, i pokryć ten kawałek drogi asfaltem.

Dawny przystanek kolejowy Pilchowice Zapora znajduje się mniej więcej w połowie drogi między mostem a tunelem. Jest to niewielki, całkiem dobrze zachowany budynek z jednym peronem, z którego roztacza się piękny widok na jezioro. Niestety tu też nie ma parkingu. Po obfotografowaniu wszystkiego, co się da, ruszamy do zapory.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *